10 – lecie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu


kapiel

Odradzamy elity Narodu
O. dr Krzysztof Bieliński CSsR, rektor WSKSiM

Świętowanie 10. rocznicy powstania Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu jest przede wszystkim składaniem dziękczynienia Bogu - Panu historii, który nas prowadzi. Pragniemy, by to nasze świętowanie stało się także czerpaniem z nowym zapałem motywacji - z tej własnej, niedługiej jeszcze historii - do dalszej służby Polsce i Kościołowi.

W jubileuszową inaugurację roku akademickiego wpisaliśmy - z potrzeby serca, z ludzkiej wdzięczności - dwa symboliczne akty: odsłonięcie w auli naszej uczelni tablicy pamiątkowej i zasadzenie na terenie kampusu akademickiego dwóch dębów. Włączamy się w program "Katyń... ocalić od zapomnienia", w którym każdy posadzony dąb upamiętnia imię jednego polskiego oficera zamordowanego przez Sowietów.
Wspominamy tragiczny 10 kwietnia, kiedy tuż obok dołów śmierci skrywających ciała pomordowanych polskich żołnierzy zginął prezydent Rzeczypospolitej, a wraz z nim prawie stuosobowa grupa ludzi stanowiących elitę państwa. W hołdzie ofiarom tej narodowej tragedii, którzy z prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim i jego małżonką Marią oraz Ryszardem Kaczorowskim, ostatnim prezydentem na uchodźstwie, zginęli na służbie Ojczyzny, którzy w trosce o Polskę i Kościół gościli na antenie Radia Maryja, Telewizji Trwam i w murach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, odsłaniamy dziś pamiątkową tablicę. Dobrze służyli Ojczyźnie i tak nagle zginęli. Odnawiali w nas wiarę, że można być politykiem rozumnie troszczącym się nie o karierę czy słupki sondażowe, ale najważniejsze i najświętsze dobro wspólne, o Polskę i Polaków!

Zintegrowana osobowość
Współczesny kryzys wychowania wynikający z odrzucenia pełnej prawdy o człowieku ma swoje niebezpieczne konsekwencje w postaci zawężonego dziś, zredukowanego podejścia do misji uniwersytetu, uczelni wyższej. Istotne wymiary misji uczelni ograniczono do funkcji jedynie kształceniowych w celu zdobycia modnego zawodu, uznanego dyplomu, lukratywnej pracy. W naszym "nowoczesnym społeczeństwie" już nie poziom wykształcenia, ale jego rodzaj, nie całościowe też widzenie świata i człowieka, ale najdalej idąca specjalizacja, tzn. wiedza na temat fragmentu rzeczywistości, zapewniają młodemu pokoleniu stałą pracę i gwarantują bycie użytecznym. Specjalizacja prowadzi jednakże nie tylko do fragmentarycznej wiedzy o człowieku i świecie, ale jednocześnie do zredukowanego spojrzenia na człowieka. Jan Paweł II ostrzegał polskich uczonych zgromadzonych w 1997 roku w kolegiacie św. Anny w Krakowie, że konieczne jest "formowanie" ludzi nie tylko kompetentnych w swojej specjalizacji, bogatych w encyklopedyczną wiedzę, ale nade wszystko w autentyczną mądrość1. Z tą samą troską kilkanaście lat później dopomina się o to zrozumienie Ojciec Święty Benedykt XVI. Na spotkaniu z przedstawicielami świata akademickiego w czasie apostolskiej pielgrzymki do Czech mówił: "Proces kształcenia to nie tylko gromadzenie wiedzy czy umiejętności, lecz kształtowanie osobowości człowieka w bogactwie tradycji intelektualnej, ukierunkowanej na prawe życie". Zagubiono dziś na europejskich, a także polskich uczelniach integralność kształcenia i wychowania. Kształcenie władz umysłowych (ratio) dopełniać powinno wychowanie moralne, formacja (fides), aby z ich pomocą rozwinąć w młodym pokoleniu umiejętność tworzenia wspólnoty z innymi, tj. przejęcia odpowiedzialności za życie społeczne (patria). Nie kto inny, jak sam ojciec profesor Mieczysław Albert Krąpiec - twórca Lubelskiej Szkoły Filozoficznej, która w latach PRL, w czasie marksistowskiego zniewalania umysłów, stanowiła ośrodek wolnej myśli filozoficznej - postulował utworzenie ośrodka kształcenia i wychowania niezależnego od ideologii współczesnego laicyzmu w celu uświadomienia społeczeństwu "wartości kształcenia i wychowania ludzkiej osoby, a nie tylko jednostki umiejącej się posługiwać komputerem dla realizowania nakazów odgórnych"2. W opinii ojca Krąpca, stało się czymś koniecznym w dobie przemian kulturowych w Polsce zorganizowanie uczelni pielęgnującej polską kulturę wraz z jej humanistycznym wymiarem. Mówił o tym z nadzieją, profetycznie: "(...) ufam, że zrealizujemy taki ośrodek w Toruniu dla dobra nas wszystkich i chwały samego miasta"3. Wizja ta "ciałem się stała" w 2001 roku i urzeczywistniana jest dziesiąty już rok. W międzyczasie rozrosły się mury Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Warto przypomnieć, iż pierwsze swoje sale wykładowe uczelnia otrzymała w zwróconym redemptorystom budynku dawnego juwenatu, w 1946 roku zabranym przez komunistów na użytek Technikum Elektrycznego, a następnie doszczętnie zdewastowanym przez użytkowników. Juwenat był prowadzoną przez zakonników placówką formacyjną dla młodzieży męskiej. Pierwszy budynek Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej stał się tym samym niejako symbolem misji nowo powstałej uczelni, symbolem tego, co w Polsce koniecznie zrobić trzeba z kształceniem, nie tylko z budynkami oświatowymi! Polską edukację podnieść trzeba z gruzów totalitarnej ideologii liberalizmu!

Dojrzała moralność
Ksiądz kardynał Zenon Grocholewski, prefekt watykańskiej Kongregacji Edukacji Katolickiej, odpowiedzialny za ponad 1500 katolickich uniwersytetów i uczelni wyższych w świecie, odbierając w lutym 2009 roku kolejny spośród licznych już doktoratów honoris causa nadany Eminencji tym razem przez najstarszy i największy dziś, bo kształcący ponad 55 tysięcy studentów, prominentny rumuński uniwersytet w Cluj-Napoca, wygłosił referat na temat: "Jakiego uniwersytetu potrzebuje dziś Europa?". Dysponując jedyną w swoim rodzaju, bo ogólnoświatową, a nie fragmentaryczną tylko, europejską perspektywą oglądu aktualnej sytuacji szkolnictwa wyższego (prefektowi Kongregacji Edukacji Katolickiej daje ją katolickość, tzn. powszechność Kościoła), diagnozował, iż współczesna Europa pilnie potrzebuje uniwersytetów, które nie będą przekazywać jedynie wiedzy, kwalifikacji czy sprawności, ale integralnie formować człowieka, nie amputując przy tym żadnego z aspektów człowieczeństwa. Dotyczy to także tego wymiaru człowieczeństwa, jakim jest eliminowana dziś - w zawłaszczającej Polskę na forum publicznym kulturze i atmosferze antyreligijnej i antymoralnej - religijność i wynikające z niej etyczne postępowanie: "Jeżeli dzisiaj mówi się o integralnym wychowaniu, to byłoby to wewnętrznie sprzeczne, jeżeli to całościowe wychowanie nie zawierałoby także wychowania do cnoty. Właściwą rzeczą jest widzieć jako cel uniwersytetu przekazywanie cnót. Niektóre cnoty należą do fundamentów etosu akademickiego, jak np. uczciwość w wykorzystaniu i cytowaniu wyników badań innych naukowców"4 - mówił ksiądz kardynał z troską o przyszłość uczelni wyższych. Kształtowanie dojrzałej sfery moralnej uważa się obecnie za jeden z najbardziej zaniedbanych aspektów wychowania. Pominięcie tego wymiaru człowieczeństwa stało się w dobie ponowoczesności politycznie i pedagogicznie "poprawne". Moralność w swej istocie zaś, to - by oprzeć się na naukowym autorytetecie pedagoga ks. dr. Marka Dziewieckiego - "szczególny rodzaj inteligencji. Wrażliwość moralna oznacza inteligentne odróżnianie zachowań, które nas rozwijają i cieszą, od zachowań, przez które krzywdzimy siebie czy innych ludzi"5. Feliks Koneczny, nasz wybitny historiozof, miał powiedzieć u progu niepodległości w 1918 roku: "Naród bez religii już nie będzie polskim narodem". WSKSiM założona przez o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, katolickiego księdza i zakonnika, poszerza wiedzę studentów o filozofię realistyczną, katolicką naukę społeczną, etykę i znajomość Biblii. Jest w niej miejsce na poznawanie arcydzieł kultury narodowej, choćby poprzez wystawianie niektórych polskich mistrzów słowa na scenie ambitnego studenckiego teatru "Dobry Wieczór". Jest czas na chłonięcie tradycji narodowej, czemu służą wieczornice organizowane z inicjatywy studentów. Na szczególną uwagę zasługuje też comiesięczna Eucharystia za Ojczyznę, na którą zaprasza studenckie stowarzyszenie "Juventus Patriae". W jakiej polskiej uczelni wyższej akademicy organizują jeszcze 11 listopada maraton filmowy, w którym proponuje się takie filmy, jak: "Katyń", "Rotmistrz Pilecki", "Inka", a sala coraz bardziej zapełnia się z projekcji na projekcję?

Polska tożsamość
Nowe pokolenie Polaków, generacja tzw. okresu transformacji, wzrastała w kontekście totalnego braku wrażliwości na to, co znaczy Ojczyzna, służba Ojczyźnie, poświęcenie dla niej czy po prostu miłość Ojczyzny, tzn. patriotyzm. Jakże duży procent młodych Polaków jest dziś zdania - i to bez większych oporów i oznak smutku - że może ułożyć swoje życie, szukać swojego miejsca poza Polską. Środki społecznego przekazu promują ideał obywatela świata, który pozbawiony jest własnej ojczyzny oraz tradycji narodowych. Jeżeli tę - jak się wydaje - powszechną dziś postawę zestawić z postawami pokoleń polskiej młodzieży czasu zaborów, II wojny światowej czy też Powstania Warszawskiego, to słusznie chyba należałoby martwić się o to dziedzictwo, któremu na imię Polska! "Na patriotyzm składają się: przeświadczenie o podstawowej wartości ojczyzny, żywienie do niej szacunku i miłości oraz praca dla niej"6. "Szczególnie zaś doniosłym w wychowaniu patriotycznym jest zapoznanie się z twórczością kulturalną narodu - poezją, literaturą, muzyką, architekturą, malarstwem, gdyż te dziedziny świadczą o wielkości narodowego ducha trwającego przez pokolenia. (...) poznawanie w oryginale dzieł naszych wieszczów - Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Sienkiewicza, Kraszewskiego, Prusa, Kossak-Szczucką-Szatkowską; poznawanie dzieł wielkich malarzy - Matejki, Grottgera, Chełmońskiego; poznawanie muzyki Moniuszki i innych polskich kompozytorów - pozwala kształtować duszę Polaka na wzór narodowych wielkości"7 - przypominał ojciec Krąpiec. Młodzieży akademickiej oddał wszystkie swoje lata, całe swoje życie. Uczył studentów mądrości, zapalał ich umiłowaniem prawdy, dobra i piękna, zawstydzał i motywował osobistym umiłowaniem Kościoła i Polski! Żyjemy w dużej ignorancji naszej literatury, ignorancji naszej twórczości kulturowej w nauce, technice, sztuce. Dość ze wstydem, egzemplarycznie wspomnieć gdańskie jubileuszowe obchody powstania "Solidarności". W programie słusznie uznanym za artystyczną katastrofę nie znalazło się nic polskiego, narodowego. Karmiono Naród antysztuką ze słono kosztującego podatników importu. WSKSiM wychowuje do postaw patriotycznych, ukazuje Ojczyznę w relacji do IV przykazania Dekalogu. Ojczyzna jest bowiem matką. Jak nie można w sposób konkretny i dojrzały kochać ludzi, których nie znamy, tak też nie można kochać i wspierać Ojczyzny, jeśli jej nie znamy lub jeśli nie rozumiemy jej aktualnej sytuacji i potrzeb. Ignorancji nie można pogodzić z miłością i troską. Dlatego ważnym przejawem patriotyzmu jest interesowanie się własną Ojczyzną, dobra znajomość jej historii i kultury, tradycji i wartości, a także obecnych uwarunkowań i potrzeb. Pomagają nam w tym nasi profesorowie. Żaden z nich nie jest przypadkowy. Są ze studentami na wykładach i wyjazdach studyjnych do Muzeum Narodowego, Muzeum Powstania Warszawskiego i na Zamek Królewski. Modlą się ze studentami w Górsku upamiętniającym porwanie błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, podczas uczelnianej pielgrzymki do Kalisza i na Jasną Górę. Nie zostawili studentów bez wsparcia w przeżywaniu narodowej katastrofy 10 kwietnia. Byli z nimi na placu Piłsudskiego w Warszawie i na pogrzebie pary prezydenckiej w Krakowie. Mądrością i przykładem życia uczą za Papieżem Polakiem, by "nie pragnąć takiej Polski, która by nic nie kosztowała"8. Osiemnastowieczny reformator polskiego szkolnictwa, założyciel Collegium Nobilium, katolicki ksiądz i zakonnik, Stanisław Konarski, w traktacie politycznym: "O skutecznym rad sposobie", który stał się fundamentem Konstytucji 3 Maja, pisał: "Bojaźń jakaś, lichość umysłów i podłość generalna opanowała wszystko (...) zda się, że w nas pamięć i o Rzeczypospolitej i o ojczyźnie wygasa: jakby każdy obywatel kraju o niczym więcej myśleć nie powinien, tylko żeby jemu dobrze było, choćby wszyscy zginęli (...)". Wypowiedziane ponad 200 lat temu słowa księdza Konarskiego, niestety, jakby opisywały naszą dzisiejszą rzeczywistość... Z coraz większą zatem nadzieją patrzymy na akademicką młodzież Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, młodzież katolicką i patriotyczną. Niech w murach tej uczelni kształtuje kryształowe osobowości, wzrasta w miłości do Kościoła i Polski, staje się solą polskiej ziemi, by odrodzić elity Narodu! "Tak nam dopomoż Bóg!".

1 Por. Jan Paweł II, Przemówienie z okazji 600-lecia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w: Jezus wczoraj dziś i na wieki. Przemówienia z Pielgrzymki Apostolskiej Ojca Świętego do Polski w 1997 r., Ząbki 1997.
2 M.A. Krąpiec, Bardziej być, Lublin 2006, s. 94.
3 Tamże.
4 Zenon Cardinal Grocholewski, Universitatea azi. Universität heute, Cluj-Napoca 2010, s. 156.
5 M. Dziewiecki, Pedagogika integralna, Warszawa 2010, s. 138-139.
6 Cz.S. Bartnik, Ojczyzna, w: Wychowanie do patriotyzmu, red. W. Janiga, Przemyśl - Rzeszów 2006, s. 137.
7 M.A. Krąpiec, O patriotyczne wychowanie, w: Wychowanie do patriotyzmu, red. W. Janiga, Przemyśl - Rzeszów 2006, s. 80.
8 Jan Paweł II, Pokój Tobie, Polsko, red. A. Szafrańska, Warszawa 1984, s. 135.

-----

Dla dobra Polaków
Prof. Janusz Kawecki, członek Rady Naukowej WSKSiM

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej inauguruje 10. rok akademicki. Z okazji tego jubileuszu trzeba nam najpierw Panu Bogu podziękować za powstanie i wręcz dynamiczny rozwój tej uczelni. Trzeba nam też w tym dziękczynieniu pamiętać o ludziach, którzy przyczynili się do zrealizowania tego zamysłu Bożego.

Jubileusze stwarzają okazję do refleksji nad dokonaniami osób i instytucji, których dotyczą. Przywołując początki toruńskiej uczelni, trzeba wyraźnie odnotować, iż założenie WSKSiM w Toruniu było możliwe dzięki Radiu Maryja. Powstanie tej katolickiej rozgłośni (a wkrótce potem "Naszego Dziennika") wyraźnie świadczyło o pilnej potrzebie podjęcia w naszej Ojczyźnie takiego kształcenia młodych ludzi, aby byli w pełni kompetentnymi pracownikami środków społecznego przekazu. Powinni oni dysponować nie tylko wiedzą techniczną, ale także wykazywać się walorami duchowymi i intelektualnymi, które zagwarantują zarówno fachową jakość, jak i wartościową treść ich pracy. Zapotrzebowanie na takich pracowników środków społecznego przekazu w Polsce było i nadal jest duże.

Tak się zaczęło...
Sięgając pamięcią do początku, trzeba przywołać tu powstanie przy Radiu Maryja Studium Dziennikarskiego (1993 r.), które szybko rozwinęło się, umożliwiając szerokiej rzeszy słuchaczy tej rozgłośni korzystanie z wybranych wykładów prowadzonych w ramach studium. Pomysłodawcom zależało bowiem na tym, aby również słuchaczy Radia Maryja wyposażyć w wiedzę umożliwiającą im bycie roztropnymi użytkownikami środków społecznego przekazu, zdolnymi odróżniać prawdę od fałszu, treści pożyteczne od szkodliwych, to, co wzbogaca, od tego, co degraduje (por. instrukcja duszpasterska "Aetatis novae"). Szeroko prowadzona w tym czasie działalność edukacyjna (wykłady i odczyty organizowane przez Koła i Biura Radia Maryja oraz Instytut Edukacji Narodowej) w strukturach zawiązywanych przez słuchaczy Radia Maryja oraz zakończony kapitalny remont budynku byłego Niższego Seminarium Ojców Redemptorystów w Toruniu (obecnie "Dom Słowa" przy. ul. św. Józefa) stworzyły warunki materialne do wystąpienia przez o. Tadeusza Rydzyka do Ministerstwa Edukacji Narodowej o zezwolenie na uruchomienie kształcenia na poziomie studiów wyższych. Po stosunkowo długim, bo liczącym ponad rok, opiniowaniu wniosku przez różne gremia ministerstwo wydało odpowiednią zgodę i nowa uczelnia została wpisana do rejestru niepaństwowych szkół wyższych w pozycji nr 75. Pierwsza inauguracja roku akademickiego odbyła się 20 października 2001 roku. Uruchomiono zajęcia na dwóch specjalnościach (polityka społeczna oraz kultura medialna). I tak to się zaczęło.

Pod znakiem wszechstronności
W kolejnych latach podjęto budowę kampusu przy ul. Starotoruńskiej, zaczynając ją od budynku Hotelu Akademickiego. Prace budowlane postępowały w bardzo szybkim tempie. Powstały następnie obiekty dydaktyczne i kolejny akademik. Przygotowano uruchomienie kształcenia na nowych kierunkach. A po uzyskaniu pozytywnej oceny jakości kształcenia przeprowadzonej przez Państwową Komisję Akredytacyjną (2005/2006) uczelnia otrzymała uprawnienia do prowadzenia kształcenia magisterskiego na kierunku "politologia". Kolejne etapy rozwoju doprowadziły do tego, iż obecnie WSKSiM w Toruniu prowadzi kształcenie na kierunkach: politologia (studia magisterskie i licencjackie), dziennikarstwo i komunikacja społeczna (studia licencjackie), kulturoznawstwo (studia licencjackie) i informatyka (studia inżynierskie). Bardzo ważnym obszarem kształcenia podejmowanym w uczelni są studia podyplomowe o różnej tematyce, bardzo potrzebnej w praktycznych zastosowaniach. WSKSiM oferuje studia podyplomowe z zakresu: dziennikarstwa, retoryki i komunikacji społecznej, zastosowań informatyki w dydaktyce, grafiki komputerowej i technik multimedialnych, polityki ochrony środowiska - kompensacji przyrodniczej, relacji międzynarodowych i dyplomacji oraz zasad wykorzystania funduszy unijnych. Przedstawiając obecną działalność uczelni trzeba też uwypuklić ciekawe inicjatywy podejmowane zarówno wobec własnych studentów (duszpasterstwo akademickie, teatr, zespoły sportowe, kształcenie na odległość, internetowe studenckie radio SIM), jak i na zewnątrz (wzbudzające wielkie zainteresowanie, ogólnodostępne sympozja i konferencje, z których materiały są publikowane w ramach wydawnictw uczelnianych; Akademickie Spotkania z Mistrzami umożliwiające osobom spoza uczelni korzystanie z wybranych wykładów za pośrednictwem internetu i inne). Wiele kontaktów uczelni z ośrodkami zagranicznymi oraz współpraca z katolickimi środkami społecznego przekazu pozwoliły na takie zorganizowanie kształcenia, aby w jego program wpisać obszerne praktyki studenckie realizowane w warunkach odpowiadających przyszłej pracy absolwentów.

Wychowanie do pełni człowieczeństwa
Od ubiegłego roku WSKSiM, będąc niepubliczną uczelnią z uprawnieniami do prowadzenia kształcenia na poziomie magisterskim, uczestniczy w ocenie polskich uczelni (tzw. ranking). Już w pierwszym roku oceniania została wysoko sklasyfikowana, bo na pozycji 21. (na 96 objętych oceną w tej grupie); w roku 2010 przesunęła się na pozycję 20. Warto odnotować, że wśród kryteriów oceny znalazły się: prestiż, siła naukowa, warunki studiowania, innowacyjność i umiędzynarodowienie kształcenia. W szczególny sposób trzeba tu podkreślić, iż wśród kryteriów oceny branych pod uwagę w rankingu, WSKSiM w Toruniu uplasowała się na czołowych miejscach w zakresie: "oceny uczelni przez kadrę akademicką", "nasycenia kadry osobami o najwyższych kwalifikacjach", "oferty kształcenia podyplomowego", "dostępności dla studentów kadr wysoko kwalifikowanych", "własnej bazy dydaktycznej", "możliwości rozwijania zainteresowań naukowych i kulturalnych", "dostępności uczelni dla studentów zamiejscowych" itp. Wszystko to świadczy dobitnie o tym, iż toruńska uczelnia należy do najlepszych w kraju i jest najlepszą niepubliczną uczelnią w regionie. Trzeba tu podkreślić, iż spełnia również dodatkowe, ale bardzo ważne wymagania w obszarze wychowania przyszłej polskiej inteligencji. I chociaż te kryteria nie są ujmowane we wspomnianym rankingu, to warto je tu przypomnieć. Kształcenie - według tych zasad - powinno wiązać się z wychowaniem do pełni ludzkiej osobowości. Takie wychowanie prowadzone jest na fundamencie: służby Narodowi w prawdzie, mężnego przeciwstawiania się panoszącemu w świecie zakłamaniu, intryganctwu i nietolerancji, uwrażliwienia na potrzeby Narodu. Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu już kilka razy odwiedził prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej ks. kard. Zenon Grocholewski. Podczas pierwszej wizyty (19 lipca 2006 r.) powiedział: "Życzę całym sercem, żeby to była uczelnia solidna, żeby zdobywała coraz to wspanialszych profesorów; nie tyle chodzi o ilość, ale jakość, o przygotowanie solidnych ludzi dla mediów, dla pracy społecznej w naszym kraju, także dla aktywności politycznej, ponieważ od ludzi, od ich solidności, od ich moralności zależy bardzo dużo, zależy przyszłość, zależy dobro naszego kraju".

-----

Trzeba tylko jasno trzymać się JEDYNEJ PRAWDY i chcieć służyć

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, założycielem i pierwszym rektorem Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia o. dr Krzysztof Bieliński CSsR, obecny rektor uczelni

"Kto myśli na rok do przodu, sieje zboże; na dziesięć lat - sadzi las; daleko w przyszłość - wychowuje dzieci i młodzież". To mądre powiedzenie często jest przez Ojca przywoływane. Wyraża wielką troskę...
- To jest oczywiste, bo chodzi o rozwój człowieka. Człowiek, żyjąc na ziemi, ma szansę, by doskonale się rozwinąć. Przez tę ziemię idziemy także ku osiągnięciu chwały nieba. Dlatego na tej ziemi trzeba się maksymalnie doskonalić. Chodzi także o to, aby ci już udoskonaleni prowadzili następnych. Dlatego potrzebna jest dobra uczelnia, tzn. pomoc w rozwoju człowieka, nie tylko fizycznym, nie tylko intelektualnym, ale przede wszystkim duchowym. Konieczny jest prymat ducha. Jeżeli duch jest pierwszy i dobrze ukształtowany, to wszystko inne będzie właściwie uformowane. Dopiero wtedy człowiek jest w pełni człowiekiem, bo rozwiniętym we wszystkich aspektach swojego człowieczeństwa. I taki człowiek będzie dla dobra ludzi, rodziny, ojczyzny, innych. To będzie człowiek rzeczywiście na chwałę Bożą, będący odbiciem doskonałego Pana Boga.

Nakładem wydawnictwa Sióstr Loretanek ukazała się książka Marguerite Peeters "Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej". Publikacja podejmuje zagadnienie globalnej rewolucji kulturowej, której celem jest - jak określiła to autorka we wstępie - "rozprzestrzenienie na całym świecie (...) nowej etyki, która ma (...) charakter sekularystyczny, jest ona wynikiem rewolucji feministycznej, seksualnej i kulturowej". W istocie książkę można traktować jako metodyczny przewodnik po współczesnej kulturze dotkniętej syndromem rozpadu...

- Ja bym nie nazwał tego "nową etyką", bo to jest stara etyka. Stara jak szatan. To jest to szatańskie "nie" człowieka wypowiedziane Panu Bogu. To jest zaprzeczenie owego "fiat", tzn. "niech mi się stanie", czego konsekwencją są antyetyka, antykultura, antypedagogika, antysztuka itd. Pan Bóg jest źródłem wszelkiego dobra i tylko w Nim i z Nim możemy uporządkować własne życie. To jest dramat naszych czasów. Lewica przyjmuje dziś tylko inne szaty, ale dalej walczy i nadal mówi "nie" Panu Bogu, Jego nauce i propozycji dla człowieka. Kiedyś rewolucja marksistowska próbowała nam wmawiać, iż dla rozwoju ludzi, dla spraw społecznych prowadzi walkę klas. Przynajmniej tak to usprawiedliwiali. Dzisiaj nie ma już walki klas, nie ma walki o sprawy socjalne. Jest natomiast walka, powiedziałbym, rewolucja kulturowa i moralna. To jest zasadniczy problem chwili. Jest to jednocześnie wyzwanie dla katolików. Mamy pokazywać człowiekowi właściwą drogę. Bez tego ludzkość się zagubi.

Jak w tym kontekście, w opozycji do wyżej wymienionych zjawisk, postrzega Ojciec misję założonej przez siebie w 2001 roku Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu? Mam na myśli zarówno rodzaj uruchomionych kierunków kształcenia: dziennikarstwo, politologia, kulturoznawstwo, informatyka, jak również jakość proponowanej przez uczelnię edukacji.
- Przede wszystkim zależy nam na całościowym rozwoju: intelektualnym, kulturalnym, ale przede wszystkim na kształceniu charakteru, formacji duchowej. To jest podstawa. Człowiek właściwie uformowany będzie pomagał kształtować się innym, stanie się pomocą dla drugich, dla wszystkich: rodziny, społeczeństwa, Narodu, państwa. Dodałbym jeszcze jedno. Trudno mi jest powiedzieć, że to ja założyłem uczelnię. Od samego początku było i jest z nami wielu ludzi. Im wszystkim wyrażam ogromną wdzięczność za to, że chcą dobrych dzieł, że współpracują ze sobą, że współtworzą. Od samego początku było dużo spotkań, rozmów, dyskusji. Widzieliśmy potrzebę założenia uczelni już wtedy, gdy powstawało Radio. Andrzej Frycz Modrzewski mówił: "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". Chodzi nam także o naszą Ojczyznę, chodzi o każdego człowieka, o wszystkie społeczności, wszystkie nasze środowiska, ale i o świat.

Powróćmy jeszcze do pytania o jakość kształcenia na toruńskiej uczelni. Pierwsze uniwersytety powstały w celu poszukiwania i poznawania prawdy. Warto przypomnieć, że dokonał tego w średniowieczu Kościół katolicki. Dzisiaj uczelnie zawładnięte ideologią globalizmu postulują deteologizację nauki, odrzucenie Boga w poszukiwaniu prawdy.
- Tak, my wiemy, jak kończy się odrzucenie Pana Boga. Pokazał nam to bardzo wyraźnie ostatni, XX wiek. Pokazał, jak boleśnie się to kończy. Obserwujemy w Polsce "budowanie nowoczesnego państwa". Głosi się dzisiaj hasła takie jak w marksizmie. To w czasach marksistowskich słyszałem: "postęp, nowoczesność, nauka rozwiąże problemy", hasła głoszone w imię odrzucenia Pana Boga. Tak... Gdy odrzucamy Pana Boga, to przechodzimy w sferę kłamstwa. Pierwszym ojcem kłamstwa jest szatan. Mamy tego rezultaty. Gdy Hitler i Stalin odrzucili Boga, automatycznie odrzucili prawdę. I co zrobili...? Tylko w prawdzie. A prawda jest w Panu Bogu i z Panem Bogiem. Tylko tak, jak mówi Chrystus zapytany przez przedstawiciela władzy, Piłata: "Ja jestem Prawdą". Cała prawda o człowieku i jego przyszłości, o jego sensie jest w Panu Bogu. Bardzo boję się ludzi, którzy odrzucają prawdę. Takie są nasze czasy. Panujący w nich postmodernizm tym się charakteryzuje, że odrzuca się prawdę. Wówczas zostaje nam egoizm, zostaje jakieś szukanie siebie, które prowadzi aż do takich tragedii, jakie przeżyła ludzkość XX wieku.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowuje reformę uczelni wyższych. Jedną z wielu propozycji reformatorów jest powszechna likwidacja studiów pięcioletnich i podział na studia licencjackie i magisterskie, zgodnie z konwencją bolońską. Czy taki podział nie ma na celu obniżenia poziomu kształcenia? Co naprawdę kryje się za takimi "reformatorskimi" zabiegami?
- Jeżeli oni coś planują, to mają dobrze to już wszystko przemyślane, widzą dokładnie cele, o których my do końca jeszcze nie wiemy, których normalny śmiertelnik nie zauważa. Oczywiście reforma szkolnictwa wyższego, edukacji, podejmowana jest pod płaszczykiem dobrodziejstwa. Wiadomo, czym jest dłuższa formacja. Jeżeli będzie odpowiedni czas na formację, to będzie ona lepsza, to wyjdzie mocniejszy człowiek. To jest jedno. ň propos reformy, to widzimy, że generalnie jest coraz niższy poziom nauczania, począwszy od szkół podstawowych. Polska była znana z tego, że ze szkół wychodzili ludzie z dużym zasobem wiedzy, dobrze uformowani. Tak było. Widzimy, co się dzieje teraz. Szkoda, że niektórzy chcą doprowadzić Polskę do poziomu niby-europejskiego, niby-światowego. A w Europie i w świecie tylko na niektórych uczelniach jest rzeczywiście wysoki poziom. Wygląda na to, jakby było kilka kategorii ludzi czy też wiele kategorii kształcenia. W propozycji świata globalnego chyba właśnie o to chodzi, żeby tylko niektórzy byli wykształceni i mogli sterować resztą. Tak mi się wydaje. To przypomina mi straszne czasy, które poznaję tylko z historii. Także ci, którzy odrzucali Boga - oni też tak kształcili. Mieli różne poziomy dla różnych ludzi. Było przecież i tak, że Polacy mieli tylko potrafić przejść przez jezdnię, liczyć do czterech i wiedzieć, gdzie jest stolica - Berlin. A tu chodzi o maksymalne i całościowe kształcenie. Przede wszystkim, żeby ludzie rozumieli rzeczywistość. Nie tylko, żeby stali się dobrymi informatykami czy inżynierami, ale żeby rozumieli rzeczywistość, mieli właściwie poukładaną hierarchię wartości, wiedzieli, co to jest prawda, odczytali sens życia człowieka sięgający aż w wieczność, aż w transcendencję.

Uniwersytet w pierwotnym, klasycznym rozumieniu podstawowych swoich założeń to wspólnota "nauczających" i "uczących się", to relacja mistrz - uczeń. Odwiedzający WSKSiM zauważają i podkreślają panujący w uczelni personalizm, podmiotowy sposób traktowania człowieka.
- Cieszę się tym, bardzo cieszę się każdą dobrą opinią. Do Torunia, do WSKSiM, przybywają ludzie z Polski i ze świata - także z różnych ośrodków naukowych w świecie - obserwują naszą uczelnię i wystawiają nam potem w swoich środowiskach bardzo dobre opinie. Trzeba tym tylko się cieszyć, bo dzięki temu widać, że idziemy w dobrym kierunku. Doceniają to także studenci, zwłaszcza wtedy, gdy idą na inne jeszcze uczelnie bądź w życie, albo gdy do nas wracają czy przychodzą z innych uczelni. To jest piękne, gdy o uczelni i panującym w niej klimacie słyszymy tyle dobrych rzeczy.

W program nauczania WSKSiM, niezależnie od kierunku studiów, wpisane są takie przedmioty, jak: filozofia, etyka czy też katolicka nauka społeczna. Czy potrzebne jest dzisiaj zasadnicze uzupełnienie dotychczasowej wiedzy, formacji?
- Właśnie o to chodzi. Wyższa uczelnia, ale także szkoła, nie może przygotowywać tylko do jakiegoś zawodu, uczyć sprawności. Jej misją jest uczyć samodzielnego myślenia i rozumienia rzeczywistości, kształcić osobowość, pomóc w rozwoju ducha. Tak powinno być. Dobrze, że tak jest u nas, bo takie jest myślenie Kościoła o roli edukacji.

WSKSiM nie zamyka się jedynie we własnych - skądinąd nowoczesnych - murach. Odbywają się liczne sympozja, konferencje, kongresy o międzynarodowym zasięgu, prężnie rozwijające się wydawnictwo, tzw. visiting professors, nie wspominając o corocznym Forum Polonijnym, a wszystko od strony treści natychmiast przekazywane jest dalej. Ścisła współpraca uczelni z mediami: Radiem Maryja, Telewizją Trwam, "Naszym Dziennikiem", sprawiają, że to środowisko akademickie dociera do szerokiej rzeszy Polaków w kraju i poza jego granicami.
- Dzięki współczesnej technice - dodam tu jeszcze do wymienionych już mediów także internet - uczelnia staje się, wychodzi poza własne mury. Uczelnia proponuje ciekawe wykłady. Można słuchać ich przez internet, a przez to poszerzać swoją wiedzę. W ten sposób powstaje środowisko - środowisko poszerzone o Polonię, o ludzi z Ojczyzny i ze świata. Żeby poznawać świat, trzeba długo szukać w książkach i daleko podróżować. Tu świat przyjeżdża do nas, i to w najbardziej wartościowych ludziach, którzy są gośćmi naszych kongresów, sympozjów czy wykładów gościnnych. Mamy także możliwość wymiany myśli i doświadczeń z Polonią. W ogóle na uczelni, przy tak rodzinnym traktowaniu studentów, jest możliwość rozmowy, nawiązania kontaktów, właśnie z tymi najbardziej wartościowymi ludźmi z Polski, przedstawicielami Polonii i świata.

Państwowa Komisja Akredytacyjna dwukrotnie już przeprowadzała ocenę jakości kształcenia WSKSiM i za każdym razem była to ocena bardzo dobra. W ogólnopolskim rankingu wyższych uczelni WSKSiM plasuje się w czołówce, a w województwie kujawsko-pomorskim zajmuje pierwsze miejsce wśród niepublicznych uczelni magisterskich. Świadczy to o jej prestiżu, a mimo to cały czas WSKSiM natrafia na nowe przeszkody...
- Tak jest z każdym dobrem, i to tylko może nas umacniać, tym bardziej nabieramy sił. Nie żyjemy pod kloszem, nasz rozwój nie jest taki - można by powiedzieć - cieplarniany. Wierzę w to, że uczelnia jeszcze bardziej zakorzeni się i urośnie. Poza tym, jeżeli głosimy prawdę, to jest rzeczą oczywistą, że będziemy atakowani przez kłamstwo. Czasami pytam przychodzących do WSKSiM studentów: "Dlaczego wybraliście tę uczelnię? Nie przestraszyliście się tego, co mówią o naszym środowisku, o uczelni?". Odpowiadają: "Właśnie dlatego przyszliśmy". Czyli chcą czegoś autentycznego i nie boją się pójść pod prąd, aby pięknie i godnie żyć.

Ograniczeniem w podjęciu studiów w WSKSiM, uczelni, która nie otrzymuje żadnych dotacji państwowych, mogą być pieniądze. Czy jakimś rozwiązaniem nie byłoby na przykład fundowanie indeksów przez małe społeczności lokalne, np. parafie? Jak pomóc młodym, zdolnym, a ubogim studentom w podjęciu nauki w WSKSiM w Toruniu?
- Po pierwsze, nasza uczelnia, mimo że jest prywatna, jest tańsza niż wiele innych. Nie słyszałem o żadnej tańszej prywatnej uczelni wyższej w Polsce. Od samego początku towarzyszyła nam myśl, by wychodzić naprzeciw ubogim, a zdolnym - tym, którzy bez pomocy, wsparcia innych nie mieliby szansy. Dać tej młodzieży jak najlepsze wykształcenie, jak najlepszą formację ducha, charakteru. Po drugie, gdyby udało się dotrzeć do ludzi pragnących czynić dobrze - a wierzę, że jest wiele takich osób; gdyby otrzymać jakąś szerszą pomoc - nawet w niewielkich kwotach, np. od różnych firm (przecież katolicy, ludzie dobrej woli, też prowadzą różne dobre firmy czy prywatne inicjatywy i mogliby pomóc uczelni), wtedy w ogóle uczelnia byłaby bezpłatna. To jest naszym ideałem. Ojciec Rektor marzy o tym, także ja dołączam się do tego pragnienia. Dziękujemy z serca tym, którzy już pomagają, dostrzegając sens kształcenia młodzieży w dobrych uczelniach.

16 października, w 32. rocznicę wyboru Jana Pawła II na Stolicę Piotrową, obchodzić będziemy uroczyście 10. jubileuszową inaugurację roku akademickiego. Jakie marzenia dotyczące uczelni towarzyszą Ojcu Założycielowi na tym etapie jej rozwoju?
- Marzeń tych nie chciałbym ujawniać. Powiem tylko, że na pewno wzrost uczelni. Wracam myślą do pierwszej inauguracji. Wówczas bardzo się spieszyliśmy. Uczelnia została zatwierdzona w sierpniu, a pierwsza uroczystość inauguracyjna odbyła się 20 października we wspomnienie św. Jana Kantego, profesora Akademii Krakowskiej, wielkiego świętego i wielkiego profesora. Błogosławił nam wtedy ten sam biskup, który będzie na 10. inauguracji - ks. bp Józef Szamocki. Jestem pewien, że Niebo nam błogosławi, że Pan Bóg nam błogosławi, a jeżeli tak jest, to wszystko będzie - trzeba tylko mówić "tak", chcieć... Jeżeli zaś przychodzą dobre natchnienia, to nie należy bać się ich podejmować. Resztę zrobi Pan Bóg we współpracy z nami. Życzę Ojcu Rektorowi, wszystkim Profesorom i Pracownikom, Studentom i Pomocnikom, całej uczelni, wiele radości z tego, że w najpiękniejszy sposób służycie Kościołowi, Narodowi, ludziom. Uczelnia poprzez swoich absolwentów idzie dalej niż jakaś społeczność lokalna, niż rodzina - ona idzie w świat. To z pewnością zaowocuje. Już widać niektóre owoce. A co dopiero po latach! Trzeba tylko jasno trzymać się JEDYNEJ PRAWDY i chcieć służyć.

Dziękuję za rozmowę.

-----

RATIO
Edukacja wyższa, czyli o niezbywalności rozumu
Dr Łucja Łukaszewicz, prorektor WSKSiM w latach 2002-2006

Z rozumem, rozumnością mamy do czynienia przy odczytywaniu znaczeń określonych znaków. W edukacji ponadto - z komunikowaniem odkrytego znaczenia. Stwierdzenie to brzmi jednak jak banalny skrót ukuty na użytek jakiegoś słownika czy encyklopedii. W edukacyjnym czasie mentalnym mieści się bowiem ogromna złożoność poznawania świata. Już od momentu pierwszych radosnych bądź kontestujących zapytywań studenta związanych z problematyką dyscypliny, którą zaczyna studiować, aż do zauważenia granic jasności lub głupoty stwierdzeń, lub ich nikczemności, zwłaszcza na płaszczyźnie nauki o rozbudowanej funkcji ideologicznej.

Wspomniana kontestacja może dotyczyć również przepisów rozumowania, którymi zajmuje się np. logika, a którą dalecy jesteśmy jednak utożsamiać z racjonalnością. Za bł. ks. kard. Johnem Henrym Newmanem dostrzegamy bowiem, że obok rozumowania formalnego, obok "papierowej Logiki", istnieje myślenie "naturalne", "rzeczywiste", z szerszym zakresem faktów oraz z emocjami. Rozumowi mogą towarzyszyć różnorodne motywacje rozstrzygania o sensie danego zdarzenia, różnorodne dyspozycje intelektu, przed-sądy, przed-rozumienia, pasje intelektualne. Newman stwierdza, że "logik dla celów teoretycznych zmienia np. głębokie i pięknie wijące się rzeki w nawigacyjne kanały. Pies lub koń są dla niego jedynie nazwą, a nie zwierzęciem, na które patrzy. Wiedza tymczasem nie może być traktowana bezosobowo, rozum nie jest jakąś jedną władzą, ale dość luźną kolekcją podobnych lub analogicznych władz objętych wspólną nazwą. W gruncie rzeczy jest tych władz tyle, ile może być odrębnych dziedzin. Newton może pomóc w fizyce, Napoleon w strategii, Szekspir w literaturze. Musimy ufać tym osobom, które dzięki długiemu doświadczeniu zdobyły sobie prawo osądu". Tu dodajmy: osądu na danym etapie rozwoju nauki. Osądu w zakresach: prawdy bądź fałszu, piękna lub brzydoty, słuszności czy bezzasadności itd.

Służba prawdzie
Tezę o niezbywalności rozumu w ustalaniu oraz przekazywaniu prawdy o życiu przez instytucje naukowe i kształcące, jakimi są uczelnie wyższe, należy przyjmować jako obligatoryjną. Chodzi zarówno o prawdy ogólne, jak i szczegółowe, m.in. pragmatyczne. Jan Paweł II zwracał się do społeczności akademickiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: "Służ prawdzie! Jeśli służysz prawdzie - służysz wolności. Wyzwalaniu człowieka i narodu. Służysz życiu". Obecność ratio w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej znajdujemy nie tylko w jej podstawowych dokumentach, ale również od momentu konstytuowania placówki w wielu wystąpieniach jej założyciela - o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR. Były to wystąpienia radiowe, prasowe, a następnie telewizyjne. Ojciec dr Tadeusz Rydzyk stwierdzał, że poza przekazywaniem obiektywnej wiedzy, przyswajaniem przez studentów kategorii racjonalnego poznania, chodzi również o kształtowanie uczciwości intelektualnej w definiowaniu rozległych obszarów życia przy pomocy pojęć o ustalonym obiektywnie sensie teoretycznym zgodnym z faktami empirycznymi. Poza metaprzedmiotowymi problemami (w tym natury metodologicznej) szczególne miejsce w wypowiedziach założyciela i pierwszego rektora WSKSiM w Toruniu zajęły zagadnienia spotęgowane doświadczaną w kulturze Polski stronniczością w nauce, zwłaszcza na gruncie politologii, oraz stronniczością sądów szerzoną w mediach. Były to ponadto fakty wskazujące na paraliżowanie polityki oświatowej (grzech uproszczeń rozwiązań organizacyjnych, powierzchowność programów, dyletantyzm, neurotyczna wręcz niechęć wobec ośrodków inaczej, aniżeli aktualne mody intelektualne, traktujących funkcje semantyczne), fakty wskazujące na potrzebę ustaleń badawczych krytycznych wobec niektórych pociągnięć władz w Polsce (m.in. polityki gospodarczej, populacyjnej), potrzebę ustalania oraz szerzenia obiektywnych obrazów świata, choć wielorako niewygodnych dla tych, którzy pragną stanowić world government (światowe, scentralizowane instytucje z jednolitym organem kierowniczym).

Człowiek - istota myśląca
W wypowiedziach na temat celów WSKSiM obok potrzeby kształtowania postaw demaskatorskich zafałszowań życia, obok uwag na temat specyfiki politologii, dziennikarstwa jako dyscyplin naukowych, czy też pretendujących do miana nauki, znalazły się bardzo istotne problemy związku istniejących w WSKSiM kierunków studiów z teologią, etyką, nauką społeczną Kościoła. Znajdujemy w nich znaczną liczbę przywołań Pisma Świętego, stwierdzeń odnośnie do transcendencji, prawd związanych z metafizycznymi fundamentami bytu. Oto przykłady: "Stworzył Bóg człowieka z ziemi, napełnił go poznaniem i wiedzą, zło i dobro ukazał nam", "I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli", "...wiedza jest darem Ducha Świętego. Nie może jednak być wynoszona ponad dobro i zło przez Boga regulowanych...", "...nauka to także szacunek dla rzeczy jeszcze skrytych przed człowiekiem", "nauka i religia - dwa czynniki aksjologiczne zdatne do kształtowania przyszłości", "...kwestionowanie Boga, religii jest nieuchronnym staczaniem się człowieka", "kult materii, światopogląd materialistyczny doprowadza człowieka do zwierzęcości. Materia jest przecież bezrozumna. Człowiek walczy wówczas jedynie o byt, staje się nienasyconym konsumentem pomnażającym korporacyjne zyski. Pozbawia się go myślenia. Poza tymi wszakże - jak stwierdza Herbert - co stoją na szczycie schodów, a którzy ukazują się reszcie rzadko, zawsze z palcem na ustach". Odwoływanie się do religii nie oznacza myślenia irracjonalnego w poszukiwaniu prawdy. Odniesienie do Boga, transcendencja prawdy jest zgodna z rozumem, mimo że go przekracza. W "Fides et ratio" czytamy: "...tam, gdzie człowiek dostrzega wezwanie absolutu i transcendencji, otwiera się przed nim droga metafizycznego wymiaru rzeczywistości w prawdzie, pięknie, w wartościach moralnych, w drugim człowieku, w samym bycie".

Profesura niepoprawna politycznie
Dar logicznej refleksji nie może być tedy zaprzepaszczony poprzez negację szukania tego, co ostateczne. Odrzucenie Boga, religii doprowadza do niepoliczalnej sumy zła w świecie nie tylko w osiąganiu wspólnych dóbr, które nie są celem ostatecznym ludzi. Ratio w WSKSiM z uwagi na istniejące w niej kierunki i specjalności studiów jest niezwykle istotne w obrębie struktur działania komunikacyjnego, racjonalizacji na poziomie ram instytucjonalnych różnych społeczności (zawodowych, lokalnych, państwowych, narodu). Społeczności są tu traktowane głównie jako rzeczywistość porządku, szkoła upodmiotowienia także w osiąganiu bona communitatis. Najistotniejszym problemem jest wszakże personalistyczna optyka rozumienia osoby. To personalizm egalitarny rozumiejący osobę jako podmiot o znaczeniu ontologicznym, moralnym, politycznym. Ratio w WSKSiM są związane z treściami nauczania, wśród których ogromną rolę przypisuje się nauce społecznej Kościoła oraz filozofii. Obraz świata bez ewangelicznego oglądu, bez filozofii byłby pozbawiony jednolitości, spójności. Utrudniałby rozumienie idei społecznych, literatury, dzieł sztuki itd. Zajmowanie się doraźnością bez pytań ostatecznych stanowiłoby grzęźnięcie w faktach, ich bezkrytyczny ogląd jedynie w obrębie określonych zbiorów. Prawda i prawdopodobieństwo pozostają w sferze możliwości poznawczych. Wartości winny być natomiast odnoszone do sensu nadanego im przez Boga. O powodzeniu przestrzegania ratio w WSKSiM przesądzają - rzecz jasna - głównie nauczyciele akademiccy. Przekazywana przez nich wiedza to nie mozaika przedmiotów, lecz wiedza uporządkowana, zhierarchizowana, jednocześnie zachęcająca do dalszych poszukiwań. Ksiądz kard. Joseph Ratzinger w komentarzu do "Fides et ratio" podkreśla chęci do poszerzania wiedzy, poszukiwań, do racjonalności "prometejskiej" mimo niebezpieczeństwa potknięć. "Ratio" nie wyklucza pomyłek. Chodzi jedynie o nienaruszalność Boskich praw sformułowanych imperatywnie, gdyż błędy mogą być obracane na szkodę świata, sprowadzając go do poziomu chaosu, na który wskazują fakty historyczne (wojny, rewolucje, ogniska separatyzmów itp.). Epistemologicznie sukces zależy zatem również od etyki uczonych i studentów. Uczonych bez pychy rozumu, bez marzeń o intelekcie absolutnym, bez poprawności politycznej, uwzględniania układów sił. Profesura WSKSiM to osoby pochodzące głównie z polskiego matecznika nauki (np. filozofowie ze szkoły lwowskiej, lubelskiej), dobrych szkół europejskich (visiting professors, uczestnicy międzynarodowych sympozjów). To osoby o ogromnej odwadze w ogarnianiu świata, zdolne do dialogu, konfrontacji.

-----

Absolwenci WSKSiM zaważą na losach naszej Ojczyzny

Z JE ks. abp. prof. dr. hab. Stanisławem Wielgusem rozmawia Paweł Pasionek

Księże Arcybiskupie, na czym polega społeczna misja uczelni wyższych?
- Przede wszystkim na kształceniu intelektualnym i kształtowaniu etycznym studentów, którzy będą w przyszłości stanowić wykształconą grupę społeczną, w sposób właściwy i kompetentny kierować życiem społecznym, kulturowym, politycznym i ekonomicznym danego społeczeństwa.

O charakterze uczelni wyższej w dużym stopniu decyduje kadra wykładowców. Jakimi cechami powinien charakteryzować się profesor, który jest jednocześnie mistrzem dla studentów?
- Przede wszystkim musi być świetnie przygotowany merytorycznie w zakresie swojej dyscypliny. Następnie - co jest bardzo ważne - musi być metodologicznie przygotowany do pracy naukowej: badawczej i dydaktycznej. I po trzecie, musi być człowiekiem o wysokim standardzie etycznym, moralnym. Kształcenie młodego człowieka nie może się ograniczać tylko do misji zawodowego przygotowania. Nie może się ograniczać tylko do modelu pozytywistycznego uniwersytetu, w którym ważne jest wyłącznie wykształcenie zawodowe. Pozytywistyczne wykształcenie nie wystarczy, ponieważ pomija wymiar transcendentny człowieka. W kształceniu pozytywistycznym odrzucane jest kształtowanie etyczne, moralne, a tym bardziej religijne. Natomiast współczesny dobry nauczyciel akademicki musi także kształtować charaktery, postawy etyczne. Szczególnie ważne jest to dla uczelni chrześcijańskich, katolickich. Stąd katolickie uniwersytety i szkoły mają dodatkowe zadania do spełnienia. Z jednej strony muszą być uczelniami o najwyższym poziomie merytorycznym i metodologicznym, a z drugiej strony nie mogą ograniczać się tylko do kształcenia świetnych zawodowców w danej dyscyplinie, ale muszą zwracać uwagę na kształtowanie człowieczeństwa, na postawy etyczne, a także postawy religijne młodych ludzi, którzy kiedyś będą odgrywać bardzo ważną rolę w społeczeństwie. Współczesny profesor musi rozumieć, jaka jest różnica między tzw. materializmem dydaktycznym i formalizmem dydaktycznym. To rozróżnienie istnieje od starożytności, od czasów sofistów. Materializm dydaktyczny w procesie kształcenia polega na tym, żeby studentowi przekazać jak najwięcej wiadomości encyklopedycznych z danej dziedziny. Natomiast formalizm dydaktyczny polega na tym, żeby studenta nauczyć logicznie myśleć, ukształtować jego umysł tak, żeby sobie dawał radę w najtrudniejszych intelektualnie sytuacjach. Oczywiście te dwa sposoby kształcenia nie wykluczają się wzajemnie. Oba są potrzebne. Jednak dużą wagę trzeba przykładać do kształcenia formalnego. I tutaj niezwykle ważne są dyscypliny filozoficzne, logika, matematyka, bo one uelastyczniają umysł studenta. I dlatego profesor nie może ograniczyć się tylko do wykładu, musi uczyć myśleć, a myślenie to przewidywanie. Kto nie przewiduje, nie myśli. Dobrze wykształcony człowiek da sobie radę w najróżniejszych, najtrudniejszych sytuacjach intelektualnych. Tak więc ideałem współczesnego nauczyciela akademickiego jest profesor, który potrafi przekazać wiedzę, nauczyć myśleć i wychować moralnie studenta.

A zatem kształcenie intelektu musi iść w parze z wychowaniem moralnym...
- To jest niezwykle ważne, zwłaszcza w naszych czasach, kiedy laicyzacja ogarnia nasze społeczeństwa i całą kulturę euroatlantycką. Religia i chrześcijańskie zasady moralne są wyrzucane na margines życia społecznego i życia prywatnego albo całkowicie kwestionowane. Sama nauka, wiedza i sprawność intelektualna, nawet najwyższego rzędu, współczesnemu światu nie wystarczą. Wprost przeciwnie - może być tym większym zagrożeniem dla ludzkości. Corocznie we wrześniu wspominamy wybuch II wojny światowej, którą wszczął nasz zachodni sąsiad, napadając na Polskę i powodując niewiarygodne zniszczenia, zbrodnie. Mówię o tym nie dlatego, żeby wzbudzać jakieś resentymenty, tylko dlatego, by pokazać, że sama nauka, sama technologia i technika to za mało. To może być bardzo groźne, jeżeli człowiek, który tym dysponuje, nie żyje w obecności Boga, jeśli nie uwzględnia zasad moralnych. Bo przecież w 1939 r. naród niemiecki był narodem najbardziej wykształconym na świecie, i to, co uczynił, wynikało stąd, że odszedł od Dekalogu, Ewangelii. Dał się zwieść swoim wodzom pełnym pychy i nienawiści do drugiego człowieka, także nienawiści do zasad chrześcijaństwa. W pewien sposób jest to zagrożenie coraz bardziej realne w naszych czasach. Nie wystarczy wykształcenie sprawnych zawodowców. Trzeba ukształtować pod względem moralnym, etycznym pięknego człowieka. Bez religii, bez odniesienia do Dekalogu nie uda się wychować młodego człowieka. Zawsze będzie to zejście do instynktów zwierzęcych i do tego będą się ograniczać potrzeby człowieka, społeczeństwa. Stąd potrzeba istnienia wyższych szkół katolickich jest większa niż kiedykolwiek.

Czy umiłowanie prawdy, według Waszej Ekscelencji, powinno być swoistym posagiem przekazywanym młodym przez uczelnie?
- Zdecydowanie tak. Zwłaszcza w naszych czasach, kiedy szerzy się dyktatura relatywizmu, która kwestionuje istnienie obiektywnej prawdy, obiektywnego dobra, ale i grzechu oraz odpowiedzialności za złe czyny. Potrzeba dzisiaj zatem bronić prawdy i przeciwstawiać się ideologii poprawności politycznej, głoszącej relatywizm nierozróżniający prawdy od fałszu, dobra od zła. Dlatego zwłaszcza nauczyciele akademiccy muszą na to zwracać uwagę. Ale sama prawda nie wystarczy. Wiemy z Ewangelii, że muszą jej towarzyszyć dobroć, miłość, życzliwość i uszanowanie każdego człowieka.

W jaki sposób ubożenie społeczeństwa, postępujący konsumpcjonizm i wąski utylitaryzm wpływają na pogłębienie kryzysu w zakresie kształcenia na studiach wyższych?
- Nauczyć zawodu i sprawności, które będą przynosić pieniądze i zaspokajać potrzeby absolwenta studiów, to o wiele za mało. To nie jest kształcenie prawdziwego inteligenta, gdyż uczelnia, a zwłaszcza katolicka, ma za zadanie nauczyć myślenia. Ma nauczyć szukania prawdy i bronienia prawdy w duchu chrześcijańskim. Nie wystarczy odkryć prawdę. Obowiązkiem intelektualisty jest też dzielenie się tą prawdą z innymi. Do obowiązków nauczyciela akademickiego należy więc zarówno prowadzenie badań naukowych, jak i dydaktyka, czyli rozpowszechnianie tej uzyskanej prawdy, a także kształtowanie postaw etycznych studentów.

Współcześnie obserwujemy niedomagania instytucji państwowych w zakresie wspierania szkolnictwa wyższego. Jakie zatem kroki mogą podejmować obywatele i Kościół, by zaradzić niekorzystnym tendencjom?
- Myślę, że obecnie są ku temu możliwości. Szczęśliwie nie żyjemy już w komunizmie, który stawiał sobie za wzór trzy cele: rządzić, gospodarować, edukować. Współczesne kształcenie powinno w dużym stopniu zależeć od społeczeństwa, a dużą w nim siłą jest Kościół. Przecież nie kto inny jak Kościół stworzył szkolnictwo powszechne i pierwsze uniwersytety. W ciągu całej swojej historii bronił jak nikt rozumu. Czyni to również teraz, w czasach bardzo często zupełnie irracjonalnych. Tu rola Kościoła jest olbrzymia. Najważniejsza jest zawsze idea, ale ona sama nie pójdzie w świat. Niosą ją ludzie. Jednak życie ludzkie jest nietrwałe i by idea przetrwała, potrzebne są instytucje takie właśnie jak uczelnie wyższe. Chwała zakonowi redemptorystów, że stworzył tak ważną dla Ojczyzny uczelnię.

Jak Ksiądz Arcybiskup przyjął w 2001 r. inicjatywę Ojca Tadeusza Rydzyka założenia Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu?
- Przyjąłem ją z radością i bardzo mi zależało, by uczelnia powstała. Przecież któż, jak nie profesor uniwersytecki i wieloletni rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, powinien rozumieć taką sprawę. Wówczas pełniłem funkcję przewodniczącego Rady Naukowej Episkopatu Polski. Po przedstawieniu mi całej dokumentacji powstającej uczelni byłem pewny, że będzie ona dysponować odpowiednią kadrą, bazą dydaktyczną i będzie miała odpowiedni program. Znając dokładnie wniosek WSKSiM, w którym wszystko było dopięte na ostatni guzik, zwróciłem się do przewodniczącego Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego ze specjalnym listem popierającym. I dzisiaj dziękuję Bogu, że mogłem wówczas wesprzeć to dzieło.

Toruńska uczelnia od początku kształci dziennikarzy i politologów, a od kilku lat prowadzi także studia z zakresu kulturoznawstwa i informatyki. Czy niesie to w jakimś sensie nadzieję na zmianę losów naszej Ojczyzny?

Obserwuje Ksiądz Arcybiskup rozwój uczelni od początku, a także często gości w murach WSKSiM, której przyświeca hasło Fides, Ratio et Patria. Proszę powiedzieć, jaka jest rola WSKSiM w służbie Polsce i Kościołowi.
- Wprawdzie uczelnia istnieje dopiero 10 lat, lecz z pewnością jej absolwenci odgrywają już w środowiskach, w których są, istotną rolę, a myślę, że będą odgrywać jeszcze większą. Dlatego trzeba zrobić wszystko, co możliwe, by wykształcić jak największą liczbę osób. Wasza uczelnia już odgrywa ważną rolę, a myślę, że jeśli dalej będzie się rozwijać, to jej absolwenci zaważą na losach naszej Ojczyzny.


- Życzę przede wszystkim wszechstronnego rozwoju w realizacji hasła: Fides, Ratio et Patria, bo ono wyraża istotę celów, jakim uczelnia ma służyć. Oczywiście to życzenie jest skierowane do profesorów, władz uczelni, a także wszystkich studentów.

Dziękuję za rozmowę.

-----

Ks. kard. dr h.c. multiplex Zenon Grocholewski, prefekt Kongregacji Edukacji Katolickiej
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu cieszy się już poważnym prestiżem w kraju.

Niektórzy podnoszą problem, że czasem nasze katolickie uczelnie niezupełnie są ortodoksyjne, niezupełnie nauczają zgodnie z nauką Kościoła. Bardzo się cieszę, że ta uczelnia jest bardzo wierna Kościołowi, broni zasad wiary, zasad moralności. Broni praw katolików! Gorąco i serdecznie życzę, aby rozwijała się coraz bardziej, a pewnego dnia urosła do prawdziwego uniwersytetu.

-----

Ks. bp Andrzej Suski, ordynariusz diecezji toruńskiej
Toruń jest miejscem wielu środowisk naukowych, jest miejscem wielu szkół, właściwie wszystkich stopni, oczywiście najbardziej znany jest Uniwersytet Mikołaja Kopernika, na którym działa Wydział Teologii.

Do toruńskich uczelni należy także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej Ojców Redemptorystów. Na poziom tej młodej uczelni wskazuje fakt, że uzyskuje ona w rankingach uczelnianych wysokie miejsce, a jej absolwenci są zatrudniani w różnych mediach, także laickich.

-----

Michał Zaleski, prezydent miasta Torunia
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, jedna z najmłodszych uczelni w naszym mieście, o znakomitych osiągnięciach, wybitna wśród uczelni niepublicznych, zajmująca prestiżowe pierwsze miejsca zaledwie po 10 latach swojej działalności.

WSKSiM jest placówką, gdzie odbywa się wiele konferencji naukowych, także tych o międzynarodowym zasięgu, z czego bardzo się cieszę. Uczelni za trud organizacji tych przedsięwzięć serdecznie dziękuję. Pragnę, aby podobne konferencje w Toruniu odbywały się jak najczęściej i było ich jak najwięcej.

-----

Prof. Krystyna Czuba, wykładowca i członek Rady Naukowej WSKSiM
WSKSiM powstała z niczego. Jej założyciel - o. Tadeusz Rydzyk, jest człowiekiem wielkiego zawierzenia Bogu przez Maryję. Po ludzku "szaleniec" bez pieniędzy, bez układów. Zawierzył, bo chciał przygotować grupę elity katolickiej w Polsce i dla Polski.

Znakiem uczelni są słowa: "Fides, Ratio et Patria". Zapewne dewizy tej o. Rydzyk uczył się z rozważań nad kulturą ojczystą, nad dziejami ludzi zawierzenia - wielkich Polaków, wśród których najwybitniejsi to Prymas Tysiąclecia i Jan Paweł II. Uczelnia była potrzebna, aby ludzie oczekujący wysokich wymagań i poszukujący rzeczywistego rozwoju znaleźli dla siebie miejsce. Czasem pytam studentów, dlaczego wybrali Toruń? Odpowiedzi są różne. Jedni usłyszeli o szkole w Radiu Maryja, ktoś wyczytał o niej w internecie. Uczelnię podpowiedziała mama albo babcia, podsunął wujek-kapłan, katecheta. Ktoś przyjechał z wioski lubelskiej, inny z Warszawy, z Białegostoku, jeszcze ktoś z dalekiej Australii, z USA, z Niemiec. Mówią, że się nie pomylili. Wybrali tę uczelnię wbrew obiegowym, gazetowym opiniom. Ci, którzy wybrali WSKSiM, mają zazwyczaj mocne oparcie w wierze rodziców czy dziadków. Bóg obdarowuje łaską wiary. A rodzina jest wychowawcą wiary - Kościołem domowym. Pomaga zobaczyć, uwierzyć, dorastać. Ostatecznie jednak to sam młody człowiek - student musi wybierać. Wiara jest bowiem odpowiedzią i relacją osobistą. Wolny i samodzielny wybór jest podstawą kultury duchowej człowieka. Wierzymy w Jezusa Chrystusa, potrzebujemy Jego Matki. Jest obecna na uczelni - w ikonach, w stale ponawianym zawierzeniu, w różańcowych prośbach do Niej kierowanych, w Jej świętach, które kochamy. Jest z nami, niezawodna wobec naszych próśb i łez. Na uczelni dorastają świadkowie wiary. Jedni dla drugich są świadkami, jak miłować Kościół Chrystusowy. Wiara w Boga stwarza tu więzy solidarności. Nie ma klanów, nie ma lepszych i gorszych, choć są przecież powiązania osobiste i przyjaźnie szczególne. One warunkują wspólnotę wiary i zaufania. Świadkami wiary są dla siebie wzajemnie nauczyciele akademiccy i studenci. Wiara domaga się znaków. Łączą nas: Liturgia, wspólna modlitwa, dni skupienia, rekolekcje. W kaplicy WSKSiM jest na ogół codziennie odprawiana Msza Święta. Najczęściej celebruje ją ojciec rektor dr Krzysztof Bieliński. Jako biblista wygłasza piękne i mądre homilie, uczy rozumieć Słowo Boże - w Piśmie Świętym i w codziennym życiu. Wielką pomocą są dla studentów duszpasterze akademiccy - o. Waldemar i o. Benedykt. Obecni na codziennym Apelu Jasnogórskim, pomagający w rachunku sumienia. Ojciec Dariusz ukazuje problemy wiary w radiu i na teatralnej scenie. Modlitwa wspólna nie jest przymusem, ale jest darem serca. Kaplica akademicka, zwłaszcza w niedziele i podczas Apelu Jasnogórskiego jest wypełniona studentami. Czasem widzę, że po Apelu czy w trakcie przerw studenci modlą się w kaplicy. W czasie Wielkiego Postu wspaniałym przeżyciem jest Droga Krzyżowa odprawiana z krzyżem i pochodniami na dziedzińcu akademickiego kampusu. Prowadzą ją najczęściej sami studenci. Obecni są także nauczyciele akademiccy. W 2008 r. zorganizowano taką właśnie Drogę Krzyżową pod hasłem "Miłość na śmierć nie umiera, czyli o losach Miłości na Drodze Krzyżowej". Nigdy jej nie zapomnę! Była niezwykła, w wyjątkowej scenerii auli zamienionej w kaplicę. Stanowiła zamyślenie nad I Listem św. Pawła do Koryntian - Hymnem o Miłości. Jest też modlitwa za Ojczyznę w pierwsze wtorki miesiąca. Inspiratorami byli studenci. W dniach ważnych wydarzeń patriotycznych także jesteśmy obecni przed Bogiem na kolanach. Tragedię smoleńską 10 kwietnia 2010 roku przeżywaliśmy we wspólnej Liturgii Mszy Świętej najpierw na uczelni. Po Mszy św. było spotkanie i dzielenie się refleksjami w świetle wiary i chrześcijańskiej nadziei, jakże trudnej, pełnej pytań i łez. Braliśmy także udział w Liturgii pogrzebowej prezydenta Lecha Kaczyńskiego i tych, którzy zginęli w katastrofie, byliśmy w Warszawie i Krakowie. Te przeżycia pogłębiają wiarę, że w Bożej ekonomii wszystko ma jakiś sens, jest też wielką tajemnicą i drogą do Królestwa Bożego, które jest wśród nas (por. Łk 17, 21). W świetle wiary łączy nas wspólna hierarchia wartości. Dekalog stanowi fundament. Potrzeba znalezienia podstawy, na której można budować życie osobiste i społeczne, jest dziś nagląca i konieczna zarazem. To, co lansuje współczesna filozofia postmodernistyczna, nie daje żadnego oparcia, tworzy bezład, karmi fałszywymi nadziejami. Personalizm, który poprzez wiarę widzi godność i sens życia człowieka, stanowi przesłanie kształcenia w WSKSiM. Wiara zobowiązuje do godnego życia. Nie pozwala na oszustwa, bierność i sobkostwo. Wielkość uczelni zależy od świadectwa dawanego prawdzie. W wymiarze wiary Prawda ma na imię Jezus Chrystus. Prawda jest pytaniem o sens ludzkiego życia, a bez Boga on nie istnieje. Wiara ukazuje sens, umacnia postawy, tłumaczy bezinteresowną miłość i każdy wysiłek, także intelektualny, naukowy. Wiara oznacza, że Bóg jest pośród nas. Jest Mistrzem dla nauczycieli. Drogą dla studentów. Chrześcijanie to ludzie świadomi, że ich kultura i kompetencje jako wartości osobiste, wypracowane, są także darem Bożym, udzielonym również po to, aby służyły wspólnocie i Ojczyźnie.

----- Tutaj jest dostępna galeria...


copyright WSKSiM 2010 design & coding - Michał Kozak